Wielkość matrycy a styl pracy fotografa

              Współczesny rynek sprzętu fotograficznego pozwala nam fotografom dość precyzyjnie dobrać sprzęt fotograficzny i dostosować go do  parametrów naszej pracy. Najpopularniejszymi na rynku są  aparaty z matrycami  FF, APS-C, m 4/3 . Przeglądając różne strony, czytając różne fora uzyskujemy informacje od osób zachwalających wyłącznie użytkowane przez siebie systemy itd.  A gdzie jest prawda, który system jest najlepszy? Kto ma rację w tym wyścigu jakości i możliwości?  Postaram się to wam zobrazować  na własnym przykładzie.

 Po kilkunastu latach pracy na różnych systemach doszedłem do wniosku że nie ma cudownego środka w doborze aparatu i wielkości matrycy. Każdy system jest kierowany do określonej grupy odbiorców.

Swoją przygodę z fotografią zaczynałem od aparatów analogowych. Następnie były pierwsze lustrzanki cyfrowe z matrycami 4/3 i  APS-C  a w ostatnich latach z matrycami FF.  Szukając swojego nurtu w fotografii  starałem sie dostosowywać też sprzęt fotograficzny.  Lustrzanki Olympusa serii  "E" były idealne do reportażu, krajobrazu i przyrody. Następnie była przesiadka na Nikony z APS-C ( Nikon D40, D80, D90 i D300s). Nikon D 300s wydawał się być w tamtych czasach cudownym środkiem: solidny, dobra matryca, szybki AF no i szybkostrzelny ;-). Ale wszystko ma swój koniec mój Nikon też go miał ;-(. Padło pytanie co teraz. Za namową kolegów z branży zakupiłem sobie pełnoklatkowego Nikona D600. Aparat nie był tak szybki jak poprzednik, ale za to w końcu mogłem doświadczyć tej magicznej małej głębi ostrości, całkiem innej ładniejszej plastyki zdjęć itd. Ale niestety w starciu z naturą: mrozem, pyłem i przyrodą no niestety przegrywał. Po bardzo krótkim czasie użytkowania stwierdziłem że to sprzęt nie dla mnie. Wtedy już miałem ukierunkowane style fotografii  i  wiedziałem jakich parametrów od sprzętu oczekuję. Zaczęły się poszukiwania i testy potencjalnych następców. Trafiłem do zaprzyjaźnionego sklepu ze sprzętem fotograficznym i zacząłem poważnie zastanawiać się nad zakupem Canona, z dwóch powodów: dobra marka no i  coś nowego czego jeszcze nie testowałem. Zaczęła się dość ożywiona dyskusja z zaprzyjaźnionym sprzedawcą (canoniarzem). W efekcie zadał mi pytanie co chcę tym nowym aparatem robić i w jakich warunkach.

 

Po chwili namysłu określiłem to w paru punktach:

1. Reportaż.

2. Przyroda w ekstremalnych warunkach.

3. Krajobraz.

4. Sporadycznie fotografię okolicznościową.

Jego odpowiedz mnie wtedy zaskoczyła,  zaproponował Pentaxa K3 ze stablizowaną matrycą, jako sprzęt który sobie poradzi na mrozie  i na plaży a z markową optyką także z fotografią okolicznościową. Po chwili namysłu postanowiłem zaryzykować i posłuchałem jego rady.  Zakupiłem Pentaxa K3 stopniowo dokupywałem optykę następnie dokupiłem Pentaxa Ks2. Pentax służył mi przez prawie 4 lata. W międzyczasie moje trendy fotograficzne zostały poszerzone o nowe zlecenia, a mianowicie pracy na planach filmowych.  I tu zaczęły się nowe wyzwania. Najpierw brak dużych czułości iso, a następnie dyskrecja na planie. Z lustrzanką musiałem zachowywać dość duży dystans żeby dźwiękowcy  nie słyszeli klapiącego lustra. Wtedy coraz bardziej zaczynałem rozważać zakup bezlusterkowców. W latach 2015-2016 bezlusterkowce nie były tak popularne jak są teraz, ale miały pewną przewagę nad lustrzankami, a mianowicie cichą migawkę i w przypadku Olypusa też stabilizację matrycy (podobnie jak w Pentaxie). Obydwie te cech były wręcz wymarzone dla mnie. Jedyne czego się bałem to była właśnie matryca m4/3. Brałem też pod uwagę pełnoklatkowego bezlusterkowca od Sony. Ale finalnie wybór padł na Olympusa jego cicha migawkę i stabilizację. W moich testach cichej migawki w pełnoklatkowym Sony wypadło miernie, w złym sztucznym oświetleniu po prostu nie dawał rady z zapisem i odświeżeniem matrycy i wizjera. M4/3 w tej dziedzinie nie ma moim zdaniem konkurencji. Mała matryca błyskawicznie zapisuje w trybie cichym, bardzo wydajny i szybki AF, a szybkostrzelnością przewyższa najdroższe lustrzanki od Canona czy Nikona. Może nie ma tak fenomenalne małej głębi ostrości i plastyk jak FF. Może nie da się robić  bardzo dużych powiększeniach jak FF, ale to akurat mi nie przeszkadza, a nawet jest zaletą dla fotografii którą uprawiam. Można bez problemu podobny efekt głębi uzyskać stosując jaśniejszą optykę.

Stąd też moje przekonanie że nie ma idealnego systemu. A mnogość sprzętu i technologii na rynku foto pozwala na dość precyzyjne jego dobranie względem własnych potrzeb i możliwości finansowych.